Wacław Krzeptowski i Hans Frank

20 stycznia 1945 roku Wacław Krzeptowski został powieszony wyrokiem Polskiego Państwa Podziemnego

Tego dnia 1945 roku Wacław Krzeptowski został powieszony wyrokiem Polskiego Państwa Podziemnego

Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów haniebnej kolaboracji Polaków z niemieckim okupantem jest podhalański Goralenvolk, którego przywódcą był Wacław Krzeptowski. Mimo, że większość górali była nastawiona propolsko i nie skalała się współpracą z okupantem, Goralenvolk rzucił się cieniem na postrzeganie Podhala.

Wacław Krzeptowski – kim był?

Wacław Krzeptowski urodził się 24 czerwca 1897 roku w Kościelisku. Rodzina Krzeptowskich cieszyła się na Podhalu szacunkiem i poważaniem, a także przychylnością sanacyjnych (choć nie tylko) polityków. Wacław Krzeptowski udzielił także schronienia Wincentemu Witosowi po zamachu majowym w roku 1926. Krzeptowski był ponadto szefem lokalnych struktur Stronnictwa Ludowego i wiceprzewodniczącym Związku Górali.

Nie był zbyt wykształcony, skończył jedynie 6 klas szkoły powszechnej. Miał jednak słabość do pieniędzy i władzy. To sprawiło, że po wybuchu II wojny światowej zdecydował się zdradzić Polskę i zacząć kolaborację z Niemcami po utworzeniu Goralenvolku.

Goralenvolk – górale w służbie Hitlera

Wojska niemieckie wspierane przez wojska Republiki Słowacji (Armia Polowa „Bernolak”) wkroczyły na Podhale już w drugim dniu wojny – 2 września 1939 roku. Nieco ponad 2 miesiące po tym – 7 listopada 1939 roku na krakowskim Wawelu doszło do spotkania przedstawicieli Goralenvolku, wśród których znajdowali się:

  • Wacław Krzeptowski,
  • Karolina Gąsienica-Rój,
  • Maria Siuty-Szwab,
  • Stefan Krzeptowski,
  • Józef Cukier
  • i Hans Frank.

Ich obecność nie jest przypadkowa – chcą oddać wiernopoddańczy hołd Niemcom. W tym celu Krzeptowski wygłasza po niemiecku z kartki oświadczenie o sile i potędze Niemców, delegacja daje również Frankowi prezent w postaci złotej ciupagi, mającej być przypieczętowaniem sojuszu między góralami a Niemcami.

Polacy oglądający zdjęcia byli oburzeni, nazywając tę sytuację „hołdem krakowskim”. Ich oburzenie było tym większe, że zaledwie dzień wcześniej doszło do aresztowań polskich profesorów na Uniwersytecie Jagiellońskim, co przeszło do historii pod nazwą Sonderaktion Krakau – w jej wyniku aresztowano 183 osoby, które zostały przewiezione do Sachsenhausen.

Idea, jakoby górale mieli bardzo dużo wspólnego z Niemcami, zaczęła kiełkować już w roku 1928. Wtedy została wydana książka profesora Władysława Antoniewicza „Metalowe spinki góralskie”, w której pisał on, że ozdoby góralskie i gockie mają wspólne cechy wywodzące się z ozdób germańskich, a także o tym jakoby część Gotów po najeździe Attyli uciekła i schroniła się właśnie na terenie Podhala. Stanowiło to przysłowiową wodę na młyn dla Niemców, co zaczęli skwapliwie wykorzystywać zarówno to, jak i np. niemieckobrzmiących nazw miejscowości.

Plan Niemców był prosty – postanowili rozbić naród polski na odrębne części – nie tylko górali, ale także Ślązaków, Kaszubów czy Mazurów. Ten podział miał za zadanie ułatwienie germanizacji Polaków, co na całe szczęście się nie powiodło.

Działania Niemców jeszcze przed wybuchem II wojny światowej były wspierane przez dwóch „Polaków”, zwerbowanych przez Abwehrę – niemiecki wywiad wojskowy. Nazywali się Witalis Wieder, oficer Wojska Polskiego w stopniu kapitana rezerwy i jednocześnie właściciel jednego z zakopiańskich pensjonatów oraz Henryk Szatkowski. Szatkowski nie był rodowitym góralem, urodził się bowiem w Warszawie.

Podczas pobytu w Zakopanem poznał swoją przyszłą żonę i postanowił związać się z Tatrami, będąc zawodowo dyrektorem kolejki kursującej na Gubałówkę. Henryk Szatkowski był umiłowany w niemieckiej kulturze, co spowodowało, że tak samo jak Wieder zainteresowała się nim Abwehra.

Wacław Krzeptowski i kolaboracja z Niemcami

Sam Krzeptowski rozpoczął kolaborowanie z Niemcami już w październiku 1939. Wtedy to Wieder zorganizował góralom wycieczkę na Jasną Górę w celu zacieśniania ich związków z Niemcami. Wizyta w Częstochowie spodobała mu się na tyle, że po powrocie na Podhale namówił do wstąpienia w szeregi Goralenvolku kilku członków swojej rodziny oraz wspomnianego już w tekście Józefa Cukra.

12 listopada 1939 roku do Zakopanego przyjechał z rewizytą Hans Frank, którego Krzeptowski przywitał pod bramą ze świerku zbudowaną na mistrzostwa świata w narciarstwie w lutym 1939 roku. Rzecz jasna teraz brama była udekorowana swastykami na rzecz „znamienitego” gościa z Krakowa.

Wacław Krzeptowski wygłosił wtedy przemówienie do górali, niemające wiele wspólnego z prawdą. Głosiło ono bowiem o wydumanym narodzie góralskim, który rzekomo miał być ciemiężony przez Polskę. Niemcy reaktywowali Związek Górali, który 28 listopada 1939 roku przekształcił się w Goralenverein – miał on promować zakładanie klubów sportowych, które miały być wykorzystywane do szerzenia germanizacji wśród ludności góralskiej.

Krzeptowski wraz ze swoją świtą nie znalazł poparcia wśród zdecydowanej większości górali – w odwecie denuncjował swoich przeciwników do gestapo, które urządziło katownię w hotelu „Palace” w Zakopanem.

Nie udała im się także akcja kenkartowa – w wyniku której podczas spisu ludności zamieszkującej tereny Podhala oprócz narodowości polskiej, niemieckiej i innych pojawiła się także narodowość… góralska. Kolaboranci liczyli, że wywoła to masowe poparcie górali, którzy będą się z taką efemerydą identyfikowali. W rzeczywistości okazało się zupełnie inaczej – na 150 000 mieszkańców Podhala kenkartę zdecydowało się przyjąć 25 000.

Po fiasku próby wprowadzenia narodowości góralskiej Niemcy zaplanowali utworzenie Góralskiego Legionu Ochotniczego SS, do czego natychmiast zapalili się przedstawiciele Komitetu Góralskiego wkrótce potem ruszając z akcją agitacyjną. Legion miał mieć docelowo imponującą liczebność 10 000 żołnierzy.

Plany te zostały zweryfikowane 8 stycznia 1943 roku, kiedy na komisji lekarskiej w zakopiańskim hotelu „Morskie Oko” stawiło się zaledwie 400 rekrutów, z czego jedynie połowa udała się do Trawnik, które było miejscem szkolenia ochotników do SS. Do celu podróży dotarło zaledwie dwunastu górali, gdyż zdecydowana większość z nich zdezerterowała już na pierwszym postoju w Makowie Podhalańskim.

Niemcy zrozumieli, że nie da rady zgermanizować górali. W związku z czym w 1944 roku działalność Goralenvolk ustała, jego członkowie zostali zaś pozbawieni niemieckiej ochrony. Było więc jasne, że teraz staną się łatwym celem dla polującej na nich Armii Krajowej.

„Wacuś do Śwabów się prosi, będzie wisiał za cosi”

Pierwsza zorganizowana organizacja konspiracyjna na Podhalu, Konfederacja Tatrzańska, za jeden z głównych celów wyznaczyła sobie likwidację Krzeptowskiego i jego pomagierów. Nie udało jej się tego dokonać ze względu na to, że została rozbita przez Niemców na przełomie lutego i stycznia 1942 roku. Resztki partyzantów przejął pod komendę słynny „Ogień”, czyli Józef Kuraś. Od 16 lipca 1943 roku jego oddział był podporządkowany Armii Krajowej. On także wykonywał wyroki na konfidentach wywodzących się z Goralenvolku.

Wacław Krzeptowski nie padł jednak ofiarą oddziału „Ognia”, lecz wysłanego specjalnie aż z Chełma oddziału „Kurniawa” Armii Krajowej, którym dowodził Tadeusz Studziński. Warto dodać, że „Goralenführer” w październiku 1944 roku zagrożony aresztowaniem przez niedawnych sojuszników z Gestapo postanowił uciec w Tatry słowackie razem z pieniędzmi Goralenvolku. Udało mu się to, po czym przyłączył się do sowieckiego oddziału partyzanckiego. Służył w nim aż do stycznia 1945 roku, kiedy zdecydował się wrócić do Zakopanego.

Tam właśnie 20 stycznia 1945 roku dopadła go sprawiedliwość. Przed śmiercią prosił Tadeusza Studzińskiego o śmierć od kuli, ten odrzekł mu, że kula to śmierć honorowa, zdrajcy zaś na nią nie zasługują.

Następnego dnia, gdy znaleziono jego ciało, rodzina odnalazła napisany przez niego list mający formę testamentu o następującej treści:

Ja niżej podpisany Wacław Krzeptowski urodzony 1897 r. dnia 24 czerwca w Kościeliskach przekazuję cały swój nieruchomy i ruchomy majątek uwidoczniony w księgach hipotecznych w Zakopanem na rzecz oddziału partyzanckiego Kurniawa grupy Chełm AK z własnej nieprzymuszonej woli, jako jedyne zadośćuczynienie dla narodu polskiego za błędy i winy popełnione przez mnie wobec polskiej ludności Podhala w okresie okupacji niemieckiej od roku 1939 do 1945.

Kościelisko, 20 stycznia 1945, 22.30.

Comments are closed.